Przy okazji ostatnich Warszawskich Targów Książki Polskę odwiedził Thé Tjong-Khing, chyba najbardziej znany u nas jako ilustrator serii przygód Felka i Toli wydawanych przez Wydawnictwo Dwie Siostry. Pokłosiem tej wizyty są dwa wywiady, które ukazały się z okazji Dnia Dziecka – w “Tygodniku Powszechnym” i “Gazecie Wyborczej”.

W obu możemy przeczytać o warsztacie rysownika i jego drodze do rysowania. “Uczyłem się rysować, kopiując zdjęcia z magazynów o gwiazdach, więc moje umiejętności są dość specyficzne – mówi Milenie Rachid-Vhehab w “GW”. – Rzadko gwiazdy Hollywood były w nich fotografowane od stóp do głów, zwykle były to zbliżenia na twarz, czasem zdarzało się ujęcie klatki piersiowej. Byłem bardzo dobry w twarzach, szyjach i piersiach, o reszcie właściwie nie miałem pojęcia. Gdy więc przyszło do rysowania komiksów, całe dnie spędzałem przed lustrem. Wykonywałem najróżniejsze pozy, dorysowując sobie potem piersi czy biodra. Byłem modelem dla każdej postaci”. Mówi też: “Najbardziej lubię rysować dla kilkulatków. Ich wyobraźni nie zabił jeszcze system edukacji wymagający na każdym kroku możliwie racjonalnego myślenia”.

Z kolei Monice Obuchow w “TP” opowiada o pracy nad swoją najnowszą książką, niewydaną (jeszcze?) w Polsce – Bosch – historia małego Hieronima, czapki, jego plecaka i piłki: “Nie jestem pisarzem, z fabułą u mnie krucho. Punktem wyjścia było niezrealizowane do tej pory marzenie: powołać do życia Złego i skonstruować tak, żeby nikt prócz nas, czytelników, nie zdawał sobie sprawy z tego, że to jest właśnie ten Zły. (…) Boscha robiłem rok, ale zwykle książka zabiera mi średnio trzy miesiące. Przy Boschu najtrudniejsze było wymyślenie historii – tego, co chciałbym powiedzieć. Nie chodzi przecież tylko o wykorzystanie jego obrazów, trzeba wiedzieć, co przy ich udziale przekazać. Pisarze mają w głowie więcej fabuł, ja ciężko pracuję, żeby coś z siebie wykrzesać”.

Polecam obie rozmowy, a sama zamierzam zapoznać się z autorskimi książkami Thé Tjong-Khinga (w Polsce ukazały się dwie: Wielki piknik i Gdzie jest tort, bo do tej pory znałam tylko Felka i Tolę. No i bardzo liczę na polskie wydanie Boscha.

Zdjęcie: wywiad w “Tygodniku Powszechnym”, źródło: Wydawnictwo Dwie Siostry

Advertisements