„W Polsce politycy nie fotografują się z książką – PR-owcy im odradzają, bo to się źle kojarzy – mówił mi trzy lata temu Tomasz Makowski, dyrektor Biblioteki Narodowej. Tymczasem światowy internet jest pełen zdjęć muzyków czy aktorów w ich bibliotekach. Można znaleźć fotografię Keitha Richardsa grającego na gitarze wśród książek; ciężko znaleźć podobną z polskim muzykiem”.

> Cały wywiad znajdziecie na stronie Dziennika Opinii Krytyki Politycznej

Idąc tym tropem, Sławomir Czarnecki, autor bloga Widownia, postanowił zwrócić się do polityków o udostępnienie swoich zdjęć z książką. „Może zdjęcia polityków z książką będą się lepiej kojarzyć, gdy coraz więcej takich obrazów będzie krążyło w sieci?” – zastanawiał się. Dostał odpowiedź m.in. z Kancelarii Premiera, ale zdjęcia… Cóż, nie do końca o to chodziło.

111

źródło: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, autor: Maciej Śmiarowski, za: widowniablog.pl

Bo przecież nie chodziło o zdjęcie przedstawiające kontakt z książką w ramach obowiązków służbowych (choć już zdjęcie na targach książki to ważny sygnał zainteresowania książką). Co ciekawe, istnieje co najmniej jedno zdjęcie przedstawiające byłego premiera oddającego się przyjemności lektury, ale ono z kolei ma charakter, hm… zbyt nieoficjalny.

Ucieszyłam się więc, kiedy niedawno natrafiłam na zdjęcie obecnego szefa Rady Europejskiej czytającego pierwszy tom Mojej walki Karla Ove Knausgårda z towarzyszącą mu osobistą wypowiedzią o znaczeniu czytania.

donald-tusk

Zdjęcie powstało w ramach międzynarodowej kampanii Get Caught Reading (Przyłapani na lekturze) przygotowywanej przez Stowarzyszenie Wydawców Europejskich. Wprawdzie bardziej wiarygodnie wyglądałoby, gdyby Tusk trzymał wydanie polskie książki, bo jednak nie sądzę, by czytał ją po angielsku. Nie chodzi o to, że nie wierzę, że były premier czyta (wierzę), tylko o to, czy politycy i polityczki chcą pokazać wyborcom i wyborczyniom, że i co czytają. Na razie ważny polityk ogłaszający swoją listę lektur na wakacje albo robiący wielkie zakupy książkowe w niezależnej księgarni pozostaje u nas w sferze marzeń.

Skoro politycy i polityczki rzadko dobrowolnie chwalą się czytaniem (choć czasem dają się na nim przyłapać paparazzim), pozostaje nam zadowolić się skromnymi efektami przepytywania ich w tej sprawie przez prasę:
> artykuł w tygodniku „Polityka”
> artykuł w dzienniku „Polska. The Times”

Advertisements